O nas

Projekt Leśny Przewodnik - Iława jest przedsięwzięciem osób zainteresowanych lasem, naturoterapią, relaksem.

Notka osobista od leśnego przewodnika.

Po lasach wokół Iławy chodzę i jeżdżę rowerem już od ponad 30 lat. Bo lubię. I z tego co zaobserwowałem ludzie korzystają z lasów ale głównie dla sportu – bieganie, rowery, pływanie, pośpieszne spacery. Szybkie czynności w tempie cywilizacji. Tak jakby ludzie już bali się kontaktu z naturą, a zwłaszcza samotnych, cichych spacerów. To nawet zrozumiałe ale przez to tak wiele tracą. Las leczy. I nie jest to gołosłowne stwierdzenie ale fakt poparty badaniami naukowymi.

Dzięki różnego rodzajom aktywności staram się pomóc ludziom w przezwyciężeniu niepewności w lesie. Jeżeli zrozumiemy las, przestaje on nas niepokoić. Choć ostrożność oczywiście cały czas jest wskazana. A gdy przestajemy się go lękać, będąc w nim, zaczynamy inaczej myśleć. Odzyskujemy część siebie. Zawsze gdy wchodzę do lasu, z daleka od zatłoczonych miejsc, automatycznie uśmiech pojawia się na mojej twarzy i czuję się inaczej, włącza mi się węch, zaczynam wpatrywać się w grę kolorów, przystaję po jakimś czasie i słucham. Jakby przechodzę na inną stronę. Ale warunkiem aby te uczucie było głębokie jest brak innych ludzi w pobliżu. Jeżeli zaczniesz z lasu korzystać na własną rękę też stanie się dla Ciebie, innym, szczęśliwym światem. Do którego warto co jakiś czas wrócić.

I jedna ciekawostka – kiedyś nałogowo paliłem, a potem używałem gum z nikotyną aby palenie rzucić. I gdy zanurzałem się w lesie mój organizm automatycznie przestawał potrzebować nikotyny. I taki stan trwał kilka godzin. Nie wiem dlaczego tak to działa. Po prostu nie potrzebuję w lesie, na krótki pobyt, niczego prócz wody do picia.

A na zimę polecam też spacery po mieście. Sam wtedy przechodzę dziesiątki kilometrów tygodniowo, po ulicach, bo spacery po ciemnym lesie uprawiam rzadko, tyle aby popatrzeć w gwiazdy, podejrzeć zwierzęta czy posłuchać nocnych odgłosów. Spacery, zwłaszcza po mniej uczęszczanych miejscach miasta, również pozwalają na oderwanie się od rzeczywistości i włączenie innego rodzaju myślenia.

Z nami się nie zgubisz. Podczas służby w Szkole Podchorążych Rezerwy prowadziłem wykłady z topografii i zajęcia z orientacji w terenie dla podoficerów. Choć po tylu latach, z wojska, pamiętam głównie to że mają tam bardzo dobre buty na leśne wyprawy.

Pozdrawiam,

Krzysztof Kurpiecki

Misją tego przedsięwzięcia oprócz poprawy zdrowia i samopoczucia ludzi, i ochrony otaczającej nas przyrody jest cel edukacyjny. Projekt Leśny Przewodnik jest jednym z kroków prowadzących do wprowadzenia do Iławy nowoczesnej edukacji. W dziedzinach:

  • sztucznej inteligencji

  • komputerów kwantowych

  • kognitywistyki

  • edycji genów

  • etc.

Powoli zaczynamy rozwijać to na www.klubnauki.pl

W perspektywie kilkunastu lat stworzymy w Iławie nowoczesny uniwersytet, duchem działania przypominający Institute for Advanced Study w Princeton, na początku jego istnienia.

A w międzyczasie może uda się namówić mieszkańców i władze do koncepcji lasów rekreacyjnych, podobnych do tych w Japonii. Są tam np. 64 lasy dostosowane do Kąpieli Leśnych, czyli mające po przynajmniej dwie trasy terapeutyczne, toaletę, ławki i miejsca do odpoczynku. To też idea na turystykę. Japońskie miasto Chizu, przy populacji 7000 ma 80 przewodników Shinrin-yoku.

Przy okazji zapraszam do podpisania petycji o ustanowieniu Leśnych Kompleksów Promocyjnych w okolicach Jezioraka i Iławy. Dzięki temu nasze lasy będą jeszcze piękniejsze. O akcji informowało wiele mediów. Szczegóły tutaj: https://www.swuj.pl/lasy


Gra Las Zagadkas - Zorganizowaliśmy iławską edycję ogólnopolskiej Nocy Biologów, we współpracy z Uniwersytetem Warmińsko Mazurskim, Zespołem Parków Krajobrazowych Pojezierza Iławskiego i Wzgórz Dylewskich i Urzędem Miasta Iława.. Więcej o tej akcji na stronie: https://www.przewodnik.ilawa.pl/las_zagadkas i na wydarzeniu FB: https://www.facebook.com/events/864359457726091/

A na facebooku jesteśmy tutaj: https://www.facebook.com/Ilawski/

Projekt Leśny Przewodnik jest częścią projektu www.swuj.pl

Na naszym profilu FB ( https://www.facebook.com/Ilawski/ ) znajdziesz wiele ciekawostek z regionu, jak poniżej. Tam też teksty z linkami i zdjęciami.

12.06.2020

Kamienny kopiec, podwójne dno i fosforyzujące nocą znaki. Sekrety jeziora Brzozy koło Iławy.

Czym jest ten stos kamieni w środku lasu? Wygląda tajemniczo ale nie ma w sobie nic historycznego. Pojawił się kilkanaście dni temu w okolicy jeziora Brzozy (zwanym również Zielonym, Łąką lub, oficjalnie – Łąckim). Wygląda na to że naprawione będzie przejście nad strugą która płynie stąd do jeziora Czerwonego (Katarzynki) i do Radomna. Od ponad roku pozostaje ono oficjalnie zamknięte choć oczywiście prawie nikt sobie z zakazu przejścia nic nie robi. Obawiam się tylko że po prostu wrzucą do wody jakąś betonową rurę, nadsypią kamieniami, nadleją betonem i cześć. I zniknie uroczy, drewniany pomostek. No zobaczymy.

Okolice tego jeziora to jeden z moich ulubionych traktów spacerowych. Blisko Iławy, naprzeciwko Lokomotywowni jest parking z którego można rozpocząć spacer. Możemy iść bliżej jeziora, gdzie ścieżka jest bardziej surwiwalowa – poprzewracane drzewa, teren podmokły; albo górą, gdzie droga jest o wiele łatwiejsza.

Przy jeziorze idziemy częściowo po warstwie korzeni i torfu która „wisi” nad wodą. Można zobaczyć to przez dziury na drodze. Gdy kiedyś, być może, zacznie przybywać wody i zaleje tę ścieżkę, będzie to tzw podwójne dno czyli puste przestrzenie pod dnem jeziora. Wędkarze podwójnym dnem nazywają także miejsca gdzie na wodzie unosi się warstwa roślinności, a pod nią jest woda i następnie dno właściwe. Jak na pobliskim Kociołku czy na jeziorze Miałkim. Ale legendy o podwójnym dnie często słyszy się o jeziorze Czystym (Łajskim). Tutaj pod nogami mamy łatwopalny torf . W tym roku ktoś go podpalił ogniskiem, aż musiała przyjeżdżać straż pożarna.

Wejście na węższą ścieżkę przy Brzozach zostało, od południa, przez kogoś oznaczone strzałką i fosforyzującymi znaczkami, więc można odnaleźć się tam nawet w nocy.

Brzozy to jezioro chętnie odwiedzane przez wędkarzy. Nawet jeszcze niedawno był tam oficjalny parking bardzo blisko jeziora.

Tydzień temu w okolicy widziałem Bielika, dziś dwie czaple siwe. Chyba lubią ten sam punkt obserwacyjny, wysoko na drzewie.

Zdjęcia poniżej z różnych pór roku.


29.11.2020

Trochę kolorów jeszcze w lesie znajdziemy. Te żółte oczy zielonego "stworka" to prawdopodobnie goździeniowiec piękny lub pięknoróg największy, który w pełnej formie, jest na kolejnym zdjęciu. To takie "koralowce" naszych lasów. Spotykamy je jednak rzadziej od np. wrośniaków, które zdobią nam pnie różnymi kolorami. Natomiast tego różowego/fioletowego nie znam. Przypomina trochę uszaka. Biała kulka to drobnoporek sproszkowany.

Mamy tu jeszcze grzyba omszałego i dobrze wyrośniętego (złotówka na nim dla porównania).

A poza tym w lesie cisza, spokój i na tyle mało ludzi że w pobliżu zazwyczaj często uczęszczanej ścieżki natknąłem się na orła. Gdyby nie to że odleciał przy huku łamanej gałęzi to nawet bym go nie zauważył. Późnojesienne spacery też mają swój urok.


Kurhany w Babiętach czyli ślad kultury faraonów w naszych lasach.

"Znaleziono uciętą głowę, ale bez szkieletu. Zdaniem archeologów, jest to ofiara złożona temu, kogo pogrzebano w kurhanie. W momencie odkrycia znaleziona czaszka miała konsystencję „gotowanej marchwi"" Tak opisywała odkrycia w tym miejscu gazeta, bodajże Olsztyńska. Znajdują się tu kurhany "sznurowców" sprzed około 5000 lat. Mieli oni kontakty ze światem egejskim i z kulturą Egiptu. Obecnie w te miejsca "na kurhany", jak mówią, chodzą dzieci szkolne. Za informacje o tym miejscu i zdjęcia, dziękuję Pani Ela Rodak, mieszkającej niedaleko tych pagórków.

A zainteresowałem się tym tematem chcąc nawiązać do posta o HCVF 6 z 19.11. Sprawdziłem jeszcze gdzie mamy taką ochronę w Nadleśnictwie Susz. Są trzy takie lokalizacje. Jedna właśnie w Babiętach. Mamy tutaj cmentarzysko kurhanowe kultury ceramiki sznurowej (neolit, czyli kilka tysięcy lat temu). Owalny kurhan o wymiarach około 14 x 12 m i wysokości około 1,5 m. A w praktyce to pagórki leśne. * Odkrył je sto lat temu P. Wandke, właściciel majątku w Babiętach Małych koło Susza, przy wyrąbywaniu lasu

W lesie przy Starym Mieście i Prakwicach był tzw. szwedzki szaniec. To grodzisko obronne zbudowane przez Prusów po 1230 roku, przeciwko Zakonowi. W okolicy jest też wiele tzw. kamieni Wilhelma. Tam gdzie cesarz ustrzelił większą zwierzynę, stawiano kamień z inskrypcją. A potem miejscowi te kamienie wywracali, szukając pod nimi skarbów. ** Jeden z takich kamieni zaznaczony jest na mapie Google skąd pochodzi zdjęcie.

W lesie między Starym Dzierzgoniem a wsią Zakręty nad niewielkim dopływem rzeki Dzierzgonki widać pozostałości krzyżackiej warowni zwanej Christburg, a później "die erste Christburg" czyli Pierwszy Dzierzgoń ***


Dziś zapraszam do podziwiania ptaków Iławy i okolic na fotografiach Piotra Szypulskiego. Od wielu lat, hobbystycznie, zajmuje się on ornitologią, obserwując ptaki w pobliżu Jezioraka i nie tylko. Po więcej ciekawych zdjęć przyrodniczych zapraszam na jego stronę www.avelelek.cba.pl

Tutaj widzimy zimorodka, mysikrólika, makolągwę, gąsiorka i dymówkę.

A ja namawiam do zejścia, od czasu do czasu, z utartych ścieżek w lesie. Wtedy mamy szanse na bliskie spotkania z patrzącymi na nas dziwnie ptakami. Choć większość po prostu ucieka. Ostatnio miałem okazję natknąć się na strzyżyka. To taka puszysta kulka z ogonkiem zwróconym go góry. Widząc takie stworzonka uśmiech sam pojawia się na twarzy.

A w ten weekend może wybierzecie się na Katarzynki? Ma być słonecznie. Droga z Iławy na Radomno. Od znaku Iława przejeżdżamy około 2 km i po lewej mamy parking leśny. Tam przechodzimy przez prawą bramkę i po około 300 metrach mijamy potrójny buk. Stąd już niedaleko do jeziora. Oficjalnie jest to jezioro Czerwone.

Nie ma tu żadnej plażyczki. Próba dostania się na do wody grozi wpadnięciem w bagno, więc ostrożnie bo pozornie mała kałuża może mieć i 2 metry głębokości. Można wrócić tą samą drogą lub poszukać innych ścieżek.

Często słychać żurawie ale w tym roku już raczej odleciały na zimowiska.

To miejsce na miły spacer. Kto szuka dodatkowych atrakcji to po drodze, około 500 metrów od tabliczki Iława, mamy stary bunkier. Było to stanowisko karabinu maszynowego.

Grzyb na zdjęciu to boczniak ostrygowaty. Jadalny. Zawiera pleuran – substancję o działaniu immunostymulujacym i przeciwnowotworowym. Zmniejszenie częstotliwość występowania infekcji górnych dróg oddechowych oraz zwiększa ilość komórek NK (ang. Natural Killer Cells) w organizmie.

A zdjęcie z liśćmi na brzegu to inne jezioro, niecały kilometr dalej. Ale że zdjęcie też z wczoraj to załączam.


Dzisiaj zdjęcia z wiosny. Z leśnego cmentarza Finckenstainów koło Ząbrowa. O herbie tego rodu wspomniałem wcześniej na blogu* ale mamy tu też inną ciekawostkę.

To jedno z dwóch miejsc na terenie Nadleśnictwa Iława, które zostały objęte najwyższą kategorią ochrony wg kryteriów HCVF – firmy FSC. Jako lasy kluczowe dla tożsamości kulturowej lokalnych społeczności. Chociaż lasy tam są dość marne. Drugie z takich miejsc to groby Friedricha Otto von Kortzfleischa i rodziny Freiwald, koło Gierłoży**.

FSC to firma zarabiająca na handlu drewnem, wystawia certyfikaty. W tym przypadku współpracuje z Lasami Państwowymi w określaniu gdzie ciąć. W systemie FSC certyfikowanych jest większość jednostek organizacyjnych Lasów Państwowych. ***

W praktyce oznacza to że niemiecka firma ma większy wpływ na lasy wokół Iławy niż miejscowa społeczność. Dodam że jest to firma mająca na swoim koncie działania wątpliwe etyczne. Na przykład, wspólnie z IKEA odpowiedzialni są za nielegalne wycinki na Ukrainie****

Nie jest to zdrowa sytuacja dlatego prosimy o wsparcie pomysłu aby miejscowa społeczność mogła mieć większy wpływ na okoliczne lasy Na razie są przeprowadzane jedynie, co parę lat, konsultacje ale nie według demokratycznych procedur. Pora zacząć to zmieniać bo inaczej urządzą nam las jak chcą, według wytycznych z dalekich ośrodków decyzyjnych.

Z lokalnej perspektywy lepiej byłoby abyśmy to my, w ramach samorządności i inicjatyw obywatelskich, mieli na kształt otaczających nas lasów, jak największy wpływ.

Niedaleko grobów Finckenstainów miejscowi zrobili sobie miejsce posiedzeń. Skoro jest taka potrzeba to może lokalne władze postawią tam jakieś ławki bo te meble, na zdjęciu, nie komponują się najlepiej z otaczającą naturą?

Na pobliskim cmentarzu można też zobaczyć kapliczkę w kształcie pnia drzewa.

Na grobach koło Gierłoży jeszcze nie byłem, a pojadę bo na mapie ***** są zakreślone na czerwono dwa miejsca, a w artykule opisana jest tylko jedna lokalizacja. Więc po zdjęcia zapraszam do zlinkowanego artykułu poniżej.


Grzyby dziwne ale jadalne, lecznicze , z zawartością paliwa rakietowego i kiszone. Czyli post dla leśnych maniaków.

Świeci słońce więc idźcie do lasu produkować witaminę D i wdychać fitoncydy. Zdrowie najważniejsze. A jak już wróciliście to zapraszam do lektury.

Wysyp popularniejszych grzybów już minął więc mogą zwracać naszą uwagę inne osobniki. Kto bywał na forach grzybiarskich ten wie że nawet najdziwniejsze "psiuny" znajdą swoich smakoszy. Ale warto się trochę znać żeby przetrwać różne przygody kulinarne. Poniżej fotki z ostatnich dni. Z nazwami - ale uwaga, mogę się mylić bo tych grzybów nie jadam.

Pierwszy to purchawka miękka. Jak wszystkie gatunki purchawek jest jadalna póki jej owocniki są białe w środku.

Następnie mamy uroczego, zielonego pierścieniaka grynszpanowego. Bez skórki jadalny ale niezbyt dobry. Co ciekawe, pomocny jest w walce z rakiem. Pisałem już wcześniej o wrośniaku róznobarwnym, który ma podobne właściwości. Polisacharydy z tego pierścieniaka znacznie hamują wzrost mięsaka czy raka Ehrlicha.

Jest sromotnik smrodliwy z jadalnymi "czarcimi jajami". Wyciąg z tego grzyba może być pomocny w leczeniu zakrzepicy.

Ten biały to mleczaj biel. Jadalny ale z uwagi na ostry smak, trzeba kilka razy obgotować. Ten podwójny to chyba mleczaj chrząstka. Też kulinarnie podobny. Nikt tego nie zbiera bo są jak żołędzie - jadalne ale po co się męczyć z gotowaniem tego kilka godzin? Pod podwójnym mleczajem lakówka ametystowa. Jadalna ale dodaje się raczej do marynat, dla kolorku.

Kolejne zdjęcia to piestrzyca zatokowata (ta czarna) i piestrzyca kędzierzawa. Też podobno jadalne. Ale niektóre źródła mówią że są kancerogenne i że zawierają metylohydrazyny, czyli tą samą substancję która jest obecna w paliwie rakietowym.

W tym roku, pierwszy raz w życiu, zakisiłem sobie grzyby. Pomysł podsunęła mi książka dla zbieraczy (Grzyby leśne. Andrzej Grzywacz. 1988). Przepis na zdjęciu. Dodam że kisiłem podgrzybki brunatne, nie dolewałem wody, a po dwóch tygodniach mają smak zbliżony do ogórków małosolnych. Przyjemnie pachną. Wygląd jak na fotografii.


Szukacie mniej znanego, leśnego miejsca, na krótki wypad? To może rezerwat przyrody Jezioro Iłgi ?

Droga z Iławy na Boreczno. Za Makowem, przed Kaletką, skręcamy w prawo. Przed Nawiedzonym Dębem. Na Samborowo. Jedziemy około kilometra i mamy parking leśny. Stąd prosta droga nad jezioro. Po drodze mijamy zrąb z samotnym drzewem i stare, drewniane słupki leśne.

Jezioro jest bardzo płytkie, widać nawet ciemne plamy pod powierzchnią. Dwa lata temu zmniejszono powierzchnie tego rezerwatu. Podobno rosną tu muchołówki ale nie widziałem więc zdjęcie jest z Wikipedii. Za to stwierdzono tu ponad 100 gatunków ptaków.

Po drugiej stronie drogi za bardzo sobie nie pochodzimy bo jest tam ostoja zwierząt.



Ostatnie dni w lesie są po prostu cudowne. Kolory zachwycają na każdym kroku. Zwłaszcza w słońcu takim jak dziś. Jest bajkowo.

A skoro o bajkach mowa to podobno w grudniu ma trafić do kin Awatar 2. Opowieść o rasie na obcej planecie, żyjącej bliżej natury niż my.

Występuje tam Drzewo Dusz, miejsce w którym można łączyć się z Eywą - zgromadzoną mądrością planety, wspólnie medytować czy słuchać pieśni przodków. To też miejsce pod które uciekają Na'vi, chroniąc się przed nacierają armią. Drzewo to przypomina świecącą wierzbę. Ale szczególne wrażenie wywołują stworzenia podobne do latających meduz. To atokirina, która przypomina kwiaty kebena okazałego (Barringtonia asiatica).

W lesie możemy natknąć się na kulki przywarte do liści dębu - galasówki. Nie są to jaja węża, jak kiedyś sądziły dzieciaki. To narośl wywołana działaniem owada, galasówki dębianki. Służy ona larwom za schronienie i magazyn pokarmu. Kiedyś ludzie jedli te kulki w celach leczniczych. Z kolei ten żółty grzyb na zdjęciu to trzęsak pomarańczowożółty. Bez smaku ani zapachu ale zbierany do konsumpcji np. w Chinach.

A Navi to też nazwa jednej z najjaśniejszych gwiazd w konstelacji Kasjopei. To ta środkowa w "W"


Dziś w lasach trochę dalej od Iławy. Bliżej Jerzwałdu. Fabianki - ruiny dworku myśliwskiego. Jeszcze przed wojną było to funkcjonalne. Dziś jest to w takim stanie że zdjęcia lepiej robić z daleka. Dawniej własność von Finckenstein lub Dohnów (jak macie czas to możecie przeszperać neta, czyja dokładnie). Po wojnie miały to Lasy, teraz podobno to prywatny teren. Blisko rzeka Liwa i jezioro Kawki. Bardzo ładne okolice.

Pojawiło się już więcej podgrzybków. Są czubajki czerwieniejące - jadalne ale podobno niezbyt smaczne i nie wszyscy je dobrze tolerują. Wyrastają też czubajki gwiaździste. Ale bardziej interesujący może być mikroświat w intensywnych kolorach i ciekawych kształtach. Niektórzy nazywają te małe grzyby leśnymi koralowcami. Ten żółty to pięknoróg szydłowaty. A ten przypominający poroże to próchnilec gałęzisty. Co ciekawe, zawiera on substancje wykazująca silne działanie przeciwnowotworowe w liniach komórkowych różnych nowotworów.

Tajemnicze konstrukcje w iławskim lesie.

Chyba wszyscy wiedzą gdzie jest w Iławie leśna strzelnica. Niektórzy kojarzą że jest ich tam więcej, wraz z pozostałościami po wojskowych budowlach użytkowych. Ale mało kto zdaje sobie sprawę z istnienia symetrycznych konstrukcji ziemnych po obu stronach dojazdu do strzelnicy. Bardzo dobrze widać je ze tego zdjęcia lotniczego zrobionego jesienią.

Konstrukcje te zaznaczone są niebieskimi strzałkami. Moja teoria jest taka że to miejsca w których maskowano wozy bojowe, armaty i czołgi w okresie międzywojennym. Po 1914 zwiad lotniczy prężnie się rozwijał, Eylau była miastem granicznym i wojskowym (2,5-5 tys żołnierzy na 7 tys mieszkańców) . Więc wykopano rowy, zrobiono nasypy, i chowano tam sprzęt przykryty siatką maskującą z góry. Więc z samolotu tego nie było widać. Ale może nie mam racji i coś wiecie więcej na ten temat? Jakim celom militarnym to służyło? Na konstrukcje ćwiczebne czy obronne to nie wygląda.

Na zdjęciu lotniczym czerwonymi strzałkami zaznaczono strzelnice, zielonym ruiny budynków użytkowych ( małe hangary lub magazyny).

Koło tych konstrukcji i strzelnic przechodzimy podczas naszego spaceru w formule Kąpieli Leśnej.

KOLEJNY SPACER W SOBOTĘ , godzina 12.00 - 14.00, 24.10.2020. TRASA 3,7 KM. RESZTA SZCZEGÓŁÓW JAK POPRZEDNIO. UCZESTNICTWO JEST BEZPŁATNE. ZAPRASZAM.


U nas mamy babie lato, złotą polską jesień a w Japonii ten okres nazywany jest Momijigari - polowaniem na liście jesienne. Ludzie tam nawet biorą urlopy by fotografować czy po prostu cieszyć się widokiem jesieni. W lasach przygotowanych dla ludzi przez urzędników.

U nas też jest trochę klonów ale żywe kolory kolory liści dopiero się przebijają. Więc na razie można szukać mocniejszych barw, np. wśród grzybów.

To trochę dłuższy wpis, więc jeśli chcecie wiedzieć coś więcej o japońskich zwyczajach leśnych, lasach rekreacyjnych, o tym co to za popularny, iławski, punkt widokowy na zdjęciu, zapraszam na bloga:


Jeszcze trwa piękny dzień warto więc wybrać się na zewnątrz, wystawić twarz do słońca i w ten sposób uzupełnić zapas witaminy D. Jako że maseczka w wysokim stopniu zatrzymuje promienie słoneczne warto iść do lasu gdzie nie ma obowiązku zasłaniania twarzy. Dodatkowo jest już zimniej - zasłaniamy ręce i nogi, więc organizm nie ma jak produkować tego ważnego związku.

Blisko 100% potrzebnej dla organizmu ilości witaminy D3 pochodzi z biosyntezy w skórze, nie ze źródeł pokarmowych. Jej działanie i skutki niedoboru są opisane w wielu źródłach, ale warto też wiedzieć iż jej wystarczająca ilość w organizmie zmniejsza ryzyko zakażenia i ciężkiego przebiegu choroby w przypadku koronawirusa. Więc wychodźmy na słońce, do lasu i produkujmy witaminę D.

Możemy tam spotkać biedroneczki, które są w kropeczki i to podwójne, pomarańczowego buka patrzącego na las trzema oczami czy poćwiczyć kłodami drewna .


W ostatnich dniach, znanych i lubianych, grzybów jest jakby mniej. Może warto więc zwrócić uwagę na te mniej popularne. Od kilku lat nie jest już objęty ochroną siedzuń sosnowy. Podobno nawet pojawił się w sprzedaży, choć nie jest dopuszczony do handlu. Jest dość duży, zdarzają się nawet okazy dwumetrowe. Ten którego znalazłem był akurat w standardowym wymiarze, trochę większy od dłoni. Tak więc można wykroić sobie tylko kawałek, zostawiając resztę dla innych. To smaczny grzyb choć dość kruchy. Trochę pracy wymaga także jego doczyszczenie bo w zagłębiach mogą kryć się igły, listki i różne żyjątka. Inne nazwy tego grzyba to szmaciak gałęzisty, kozia broda.